Moments
poniedziałek, 28 maja 2012
Raz.
Gdzie jestem? - spytałam niepwnie . Głowa bolała mnie jak cholera. Oczy piekły , a ręce odmawiały posłuszeństwa .
-W szpitalu córciu . - powiedział kobiecy głos . Poznałam od razu ten przyjemny szept . Odwróciłam się w stronę mojej rodzicielki i powiedziałam prawie bezgłośnie ;
-Kocham cię.
Przytuliłam się z rodzicami .
-Czyli niedługo nie będzie mnie tu , na ziemi , tak?-zapytałam smutnie.
-Będziesz , właśnie chcieliśmy cię powiadomić ,że gdy byłaś w śpiączce miałaś operację...-zaczął mój tato.
-I jeden młodzieniec podarował ci serce , ma na imię Zayn.-dokończyła Ellen (mama)
-Słucham?!-naprawdę to było dość dziwne . Jakiś typ , który chuj wie skąd się pojawił tak po prostu podarował mi nowe życie.
-Jego siostra cioteczna umarła , lecz przed śmiercią podpisała takie papiery ,że jej organy mają być wycięte i oddane młodym ludziom - rzekł ojciec kładąc wyraźny nacisk na słowo młodym.- Chodziliśmy po klinikach pytając czy mają serce . Nie wiadomo skąd pojawił się Zain . Zajrzał do tej sali i od razu zgodził się na przekazanie serca . Pół roku temu odbyła się operacja . Byłaś do tej pory w śpiączce . Dzisiaj , parę minut temu zadzwonił telefon ,że się obudziłaś .Natychmiast przyjechaliśmy tu . Twoje serce się przyjęło i bije jak dzwon .-Ten facet zrobił dla mnie tak dużo . Choćbym miała go szukać po całym świecie , znajdę go i podziękuję mu z całego mojego serca , mojego nowego serca.
-Czy mogłabym mu podziękować , temu.. hm..Zainowi?
W tej chwili za drzwi wyłonił się wysoki brunet o piwnych oczach . śmiało mogłam powiedzieć ,że to ósmy cud świata.Nerwowo poprawił włosy ręką.Podszedł do mojego łóżka .
-Zayn , nie Zain . - powiedział uśmiechając się tak uroczo ,że myślałam ,że zaraz moje ,że serce się znowu ,że zepsuje.Czekałam na to ,aż wystawi dłoń w moją stronę.Nie zrobił tego ,zaś złapał mnie za moją rękę i ucałował ją swoimi rozżarzonymi ustami . Oczarował mnie.
-Gabrielle , mów Gabriela , Gabi , jak chcesz.-uśmiechnęłam się do niego najpiękniejszym uśmiechem jaki tylko umiałam pokazać . Zawstydził się .- aww,słodkie rumieńce - powiedziałam , lecz szybko tego pożałowałam . Zamknęłam buzię rękoma i strzeliłam buraka.
Zaśmiał się . Rodzice wycofali się do wyjścia.Zamykając drzwi mama puściła mi oczko i wydała z siebie bezgłośne 'powodzenia ' . Nastała cisza ,którą przerwał Zayn.
-Więc nie myśl ,że to serce tak za darmo . - spojrzałam na niego z miną ' wo te fak?!' . - Zostajesz ze mną w Londynie .Ze mną w mieszkaniu i z moimi przyjaciółmi .
Spojrzałam na niego kpiąco .
-To ja ci mogę oddać to serce , ale nigdzie nie będę mieszkała z facetami.
Prolog.
♥
-Charl..to nie ma zupełnego sensu.- łkałam cicho w jego koszulę , z której czułam woń jego wody toaletowej.Zawsze rozpływałam się w tym zapachu i potrafiłam go rozpoznać wszędzie.
-Tak po prostu mnie zostawisz? - powiedział cicho , prawie niedosłyszalnie.
-Muszę . Nie wierzę w związki na odległość..Byśmy się widzieli co dwa miesiące, rozumiesz?!Co dwa miesiące . To oznacza dwa miesiące bez twojego dotyku , pocałunków , czułych słów...-czułam ,że zaraz wybuchnę płaczem.
-Rozumiem - miał zaszklone oczy .- Pamiętaj ,że cię kochałem , kocham i kochać będę.
-Nie Charl ! Nie patrz w przeszłość.Żyj pełnią życia , żyj jakby mnie nie było , ułóż sobie życie na nowo . Nie długo i tak by cię to spotkało . Byś został sam , ze złamanym sercem , bo moje niedługo nie wytrzyma.Nie długo nie wytrzyma .Rozumiesz?!Nie będzie mnie tu , nie będzie mnie w Londynie , będę tam , tam w niebie .
Rozpłakał się.Czułam ,że go zraniłam , cholernie go zraniłam . - Modlę się ,żeby Ten na górze zesłał ci anioła , który wypełni pustkę w twoim sercu . Pustkę po mnie . -Złapał moją rękę , uścisną ją mocno i przyłożył do swojej klatki piersiowej i szepną;
-Ono należy do ciebie.
Rozkleiłam się do końca.
Złapałam jego dłoń , przykładając do mojego serca;
-Ono należy do ciebie cały czas , lecz chwila i mnie nie będzie tu , nie będzie . Moje serce jest na skraju wyczerpania . Bóg tak chciał . Może taki jest mój los? Może tu nie jest moje miejsce . Bóg mnie wzywa , nie bez powodu.-przybliżyłam swoją twarz bliżej jego twarzy chcąc zapamiętać każdy rys jego twarzy.Idealnie gładka skóra , która była zaczerwieniona od łez , tych gorzkich łez . Hipnozujące oczy patrzyły na mnie z nadzieją , którą musiałam zabić . Zabić jego miłość do mnie , zabić nadzieję . Nie chcę ranić go później , kiedy Bóg mnie zabierze . Nie chcę by cierpiał , chcę jego szczęścia.Chcę by znalazł idealną osobę , która będzie dla niego aniołem , będzie zastępować mnie . Całym moim wygasłym sercem będę go kochać .Będę go kochać , z góry . Tak bardzo bym chciała zostać na tym świecie . Przy jego boku. Wbiłam w jego serce sztylet .
-Żegnaj . - odpowiedziałam szeptem . Złapał mnie stanowczo za nadgarstek i przylgną do mnie całym ciałem składając pocałunek na moich rozgrzanych ustach.
Jeżeli go kochasz , pozwól mu odejść - pomyślałam.
Ułamek sekundy , ból w sercu , ciemność.
-Charl..to nie ma zupełnego sensu.- łkałam cicho w jego koszulę , z której czułam woń jego wody toaletowej.Zawsze rozpływałam się w tym zapachu i potrafiłam go rozpoznać wszędzie.
-Tak po prostu mnie zostawisz? - powiedział cicho , prawie niedosłyszalnie.
-Muszę . Nie wierzę w związki na odległość..Byśmy się widzieli co dwa miesiące, rozumiesz?!Co dwa miesiące . To oznacza dwa miesiące bez twojego dotyku , pocałunków , czułych słów...-czułam ,że zaraz wybuchnę płaczem.
-Rozumiem - miał zaszklone oczy .- Pamiętaj ,że cię kochałem , kocham i kochać będę.
-Nie Charl ! Nie patrz w przeszłość.Żyj pełnią życia , żyj jakby mnie nie było , ułóż sobie życie na nowo . Nie długo i tak by cię to spotkało . Byś został sam , ze złamanym sercem , bo moje niedługo nie wytrzyma.Nie długo nie wytrzyma .Rozumiesz?!Nie będzie mnie tu , nie będzie mnie w Londynie , będę tam , tam w niebie .
Rozpłakał się.Czułam ,że go zraniłam , cholernie go zraniłam . - Modlę się ,żeby Ten na górze zesłał ci anioła , który wypełni pustkę w twoim sercu . Pustkę po mnie . -Złapał moją rękę , uścisną ją mocno i przyłożył do swojej klatki piersiowej i szepną;
-Ono należy do ciebie.
Rozkleiłam się do końca.
Złapałam jego dłoń , przykładając do mojego serca;
-Ono należy do ciebie cały czas , lecz chwila i mnie nie będzie tu , nie będzie . Moje serce jest na skraju wyczerpania . Bóg tak chciał . Może taki jest mój los? Może tu nie jest moje miejsce . Bóg mnie wzywa , nie bez powodu.-przybliżyłam swoją twarz bliżej jego twarzy chcąc zapamiętać każdy rys jego twarzy.Idealnie gładka skóra , która była zaczerwieniona od łez , tych gorzkich łez . Hipnozujące oczy patrzyły na mnie z nadzieją , którą musiałam zabić . Zabić jego miłość do mnie , zabić nadzieję . Nie chcę ranić go później , kiedy Bóg mnie zabierze . Nie chcę by cierpiał , chcę jego szczęścia.Chcę by znalazł idealną osobę , która będzie dla niego aniołem , będzie zastępować mnie . Całym moim wygasłym sercem będę go kochać .Będę go kochać , z góry . Tak bardzo bym chciała zostać na tym świecie . Przy jego boku. Wbiłam w jego serce sztylet .
-Żegnaj . - odpowiedziałam szeptem . Złapał mnie stanowczo za nadgarstek i przylgną do mnie całym ciałem składając pocałunek na moich rozgrzanych ustach.
Jeżeli go kochasz , pozwól mu odejść - pomyślałam.
Ułamek sekundy , ból w sercu , ciemność.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

